dawno tu nie zaglądałem (tak, to oznacza również kryzys diety), ale wracam z pewnym banalnym przepisem. jest skrajnie nieoryginalny, ale skoro znajomi na efbe dopytują, to zamieszczam.
zupę z dyni robię tak, by uwypuklić smak dyni. więc zrobiłem tylko "masalę" (tj. podprażyłem na oleju) z następujacych przypraw: kolendry, madras curry, asafetydy i nieco mniej garam masali i mielonego jałowca - w gruncie rzeczy dość przypadkowo połączone korzenne aromaty, by stworzyć osnowę dla smaku bogini.
powiedzmy, że po około pół łyżeczki. poza tym circa dwa kilogramy dyni (przed obraniem), pokrojone w grubą kostkę i zalane wodą. ugotowałem do miękkości, zmiksowałem. część zrobiłem z bardzo ostrą papryką (jedna papryczka lekko podsmażona na oliwie) - konkret.
trochę pieprzu i oliwy i grzanki z chleba typu "sitek" (sprzedawany na wagę) usmażone z utłuczonym w moździerzu rozmarynem (nie za dużo - wziąłem kilkanaście igiełek na cztery duże kromki).
mój miły kolega podaje cytat z internetu: "surowy miąższ dyni jest raczej wodnisty i pozbawiony smaku. Dopiero po ugotowaniu lub upieczeniu, a także doprawieniu i wkomponowaniu w danie nabiera smaku i charakteru". pewnie "raczej jest", ale dotyczy to wielu warzyw. w każdym razie w moim przypadku chodzi o skupienie na smaku dyni, nie na innych smakach.
this is my blog devoted to social issues, interventions, and various things going all around, but NOT to my artistic creation and professional activity. please do not confuse the two fields. thanks. ten mój blog poświęcony jest sprawom społecznym, interwencjom i rozmaitym zdarzeniom wokół, ale NIE mojej twórczości i pracy zawodowej. upraszam, by nie mylić tych dwóch dziedzin. dziękuję.
czwartek, 7 października 2010
sobota, 29 maja 2010
co zrobić z zapomnianą sałatą lodową?
na patelni poddusić trzy ząbki młodego czosnku i pokrojoną ostrą papryczkę (nasion nie usuwam) z solą, kolendrą w proszku, oliwą i balsamico. pół główki sałaty posiekać grubo i wrzucić do duszenia na niezbyt długo - aż się zrobi miękka, ale nie rozgotowana. odparować sos do minimum. do tego makaron razowy - rurki. polać jeszcze oliwą.
sorry: zjadłem zanim zdążyłem zrobić zdjęcie.
sorry: zjadłem zanim zdążyłem zrobić zdjęcie.
poniedziałek, 10 maja 2010
wiosenny śniadanioobiad (= godz. 12:50)
1. kasza gryczana. podprażam na oliwie, zalewam wrzątkiem, gotuję z liśćmi bobkowymi, liśćmi curry, czosnkiem, zielem angielskim, owocami jałowca, solą, kolorowym pieprzem.
2. posiekane liście szpinaku i szczawiu (ale tych drugich tylko trochę, bo będzie za kwaśne).
3. trochę twarogu, najlepiej od gospodyni ze wsi - w sklepach jest bardzo zły, trochę śmietany (też wiejskiej).
4. wymieszać (na zdjęciach: przed i po), posolić do smaku.
5. spożywając wznosić okrzyki zadowolenia.
soczewica
jak wiadomo, soczewica nie jest zła i skłania do śmiałych czynów.
torebkę zielonej soczewicy wrzuciłem (po wypłukaniu) do wody z dwoma listkami bobkowymi, listkiem curry, kilkoma ziarnami jałowca i ziela angielskiego, solą. dodałem maleńki słoiczek przecieru pomidorowego, dwie posiekane cebule, dwa ząbki czosnku, pokrojoną zieloną paprykę, dwie ostre papryczki (od ikony i michała :)) i - trochę później - pokrojonego bakłażana (bo się szybciej gotuje). gotować do miękkości soczewicy, dolewając wody wedle potrzeb.
seriozna pycha.
natomiast papryczki, same w sobie morderczo ostre, dały potrawie bardzo niewiele, pozostawiając ostrość (choć bardzo osłabioną) w sobie. trzeba było je posiekać, żeby było piccante.
torebkę zielonej soczewicy wrzuciłem (po wypłukaniu) do wody z dwoma listkami bobkowymi, listkiem curry, kilkoma ziarnami jałowca i ziela angielskiego, solą. dodałem maleńki słoiczek przecieru pomidorowego, dwie posiekane cebule, dwa ząbki czosnku, pokrojoną zieloną paprykę, dwie ostre papryczki (od ikony i michała :)) i - trochę później - pokrojonego bakłażana (bo się szybciej gotuje). gotować do miękkości soczewicy, dolewając wody wedle potrzeb.
seriozna pycha.
natomiast papryczki, same w sobie morderczo ostre, dały potrawie bardzo niewiele, pozostawiając ostrość (choć bardzo osłabioną) w sobie. trzeba było je posiekać, żeby było piccante.
kapusta pekińska
na oliwie (z wytłoczyn) podprażam trochę kolendry, pieprzu kolorowego i kajeńskiego, suszonych owoców jałowca oraz kminu rzymskiego (akurat taki miałem). właściwie sporo. dolewam balsamico i starego, zoctowanego wina czerwonego, które przechowuję na takie okazje. następnie wrzucam poszatkowaną kapustę pekińską, dwa pokrojone pomidory bez skórki, sól. dusi się raczej krótko, nie więcej niż pół godziny. co do przypraw, trzeba dobrać proporcje - z pewnością można lepiej, niż ja to zrobiłem :)
byłem w niebie na obiedzie, jadłem tam jagły, matulu, jadłem tam jagły
kasza podprażona na oleju/oliwie i ugotowana z zielem angielskim i liśćmi bobkowymi (i pewnie liśćmi curry - nie pamiętam już). po ugotowaniu dodać obrane posiekane pomidory, drobno posiekane surowe pieczarki skropione wcześniej sosem sojowym, pietruszkę. najlepsze, w gruncie rzeczy, właśnie takie ciepło-zimne.
obiad
dwie kalarepy kroję na plasterki i duszę z cebulą, czosnkiem, solą, kapustą (resztka surówki od "turka"), asafetydą, kolendrą, pieprzem trójkolorowym i - odrobiną baraniny (też z kebaba). do tego pokrojone spaghetti, otręby, trochę oliwy.
sam na diecie
na ostatnio staram się jadać lekko, więc gotuję sobie sam, improwizując proste przepisy. będę je tutaj blogował, w szczególności wówczas, kiedy coś mi się uda. na początek trochę z ostatnich tygodni. howgh.
wtorek, 13 kwietnia 2010
my linux story: acer aspireone revisited
anybody willing to tell me why the hell is wireless network working so erroneously on 9.10 on acer (aoa 110)? randomly there's no wireless icon, or the connection is severed, or it can't connect to any network, or the network card's not working (the system says). updates and upgrades seem to change something, but never for good.
my linux story: priceless adventures
i must admit that 9.10 on lenovo s10 still works.
the priceless adventure for today is, though: i hotplug an lcd monitor and the system freezes completely. "skinny elephants" help, though while setting up displays it freezes again. then again. and only through some experimentation and (i assume) finding the proper order of clicks i manage to make it display on the external monitor. i don't try using two screens, as intended. too risky.
the priceless adventure for today is, though: i hotplug an lcd monitor and the system freezes completely. "skinny elephants" help, though while setting up displays it freezes again. then again. and only through some experimentation and (i assume) finding the proper order of clicks i manage to make it display on the external monitor. i don't try using two screens, as intended. too risky.
środa, 17 marca 2010
opera mobile running
good to know final opera mobile is now working on nokia e90 - the betas had annoyingly reversed button functions on notoriously non-typical e90's inside display/interface
niedziela, 28 lutego 2010
café trakt, nowy świat
"niech pani daje mniejsze porcje ciasta. jak pani będzie wydawać osiem porcji, to tak jakby wydawała pani cztery" – szef (?) kawiarni do barmanki, 25 lutego wieczorem (cytuję z pamięci)
czwartek, 4 lutego 2010
my linux story: or:
i am working on karmic. trying to upload a picture to a webpage from within the browser. however, the upload window NEVER updates the content of ANY drive, even after cancelling and clicking "upload" again; more, even after unmounting an sd card, after it acknowledges it is not present, and mounting it again: it still shows the OLD folder contens. updating the list of volumes takes some 30 minutes (in this case i mean network shares which i mounted in the meantime), but curiously the very folder i have the picture in on the other computer is unavailable ("pink" background instead of contens shown). i just can't upload the picture at all.
how's that for FRUSTRATING? and for geological time waste?
how's that for FRUSTRATING? and for geological time waste?
czwartek, 14 stycznia 2010
my linux story: let's say today...
...i am working on karmic, when suddenly, without any notice, system goes to login screen, and when i login, all my windows are gone, all my work's gone. WHAT? HOW? WHY?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
